O Matko z Córką! Jako opowieść o mnie, jako o nietypowej matce malutkiej dziewczynki, fanatyczki sztuki wszelakiej, wegetarianki, jako opowieść o mnie jako o córce ukochanej mamy i " O matko z córką", jako powiedzenie określające wiele sytuacji miłych, niemiłych, wrednych, cudownych. Po prostu : " O MATKO Z CÓRKĄ "
niedziela, 29 marca 2015
Ciążowe Irytacje.
Poznałam kiedyś dziewczynę, która promuję siebie jako wegetariankę, teraz już wegankę. Pozytywnie nastawioną do świata istotę, o kolorowej duszy i byciu ciągle szczęśliwą. Wszędzie i wszystkim pokazuje kogoś kim nie jest. A bez skrupułów zabiła swoje nienarodzone dziecko. Nie oceniam jej, nie potrafię zrozumieć hipokryzji. Zakłamania. Nie rozumiem po co ludzie Tworzą w okół siebie iluzję, inną rzeczywistość. Gdybym ja usunęła ciążę, to w życiu nie zaznałabym już szczęścia. Nie mogłabym spojrzeć sobie w twarz, nie mogłabym spać. Nie mogłabym istnieć. Jest dla mnie oszustką. Zwykłą osobowościową oszustką. To jest mentalne monstrum. Chwilami siedząc na przeciwko niej, pijąc herbatę słucham tego co mówi. "Ciąża, to piękny stan". Co ona pierdoli. Zabiła własne dziecko, jakim prawem wypowiada się na temat ciąży. Na temat tego, że nie chciałam zajść w ciąże. Irytacja. Pełna Irytacja. Jestem w 23 tygodniu ciąży, miotają mną hormony. Irytuje mnie wiele spraw, wiele rzeczy. Pewnie jak przeczytam to za rok, złapię się za głowę. Bo co mnie obchodzi cudze życie. Jednak teraz irytacja jest tak silna, że generuje z mojego umysłu słowotok pełny nieprzyjemnych emocji. Przeczytałam dziś na forum, jak to ojciec uczy swojego małego syna wędkować. Zadawać cierpienie niewinnym stworzeniom dla własnej przyjemności. Nie wyobrażam sobie uczyć moich dzieci takich rzeczy. To okrutne. Samo uczenie dzieci tego, ze świnie, krowę i kurczaka się zjada jest okrutne. Kiedyś sprawy, które nie dotyczyły mnie i mojej rodziny mnie nie obchodziły, Teraz czuję, że to się zmieniło. Boję się trochę swojego podejścia do tych spraw. Boję się fanatyzmu w każdej postaci. Boję się, że mięsożercy staną się dla mnie gorszym gatunkiem. A powoli zaczynam tak myśleć.
Joszko
Bycie matką nie może wykluczać mnie jako mnie. Jestem bałaganiarą, spotykam się ze znajomymi, zajmuję się swoimi pasjami. Czasem nie chce mi się żyć. Czuję się pogubiona, załamana i argumenty "Jesteś matką, masz dla kogo być silna"... mnie nie nie przekonują..
Bycie matką nie oznacza, ze człowiek staje się cyborgiem. Robotem. Jak można powiedzieć, że nie chciało się dziecka. No do cholery można, bo się go nie chciało. Genialny artykuł, polecam dla wszystkich tych, którzy mają sobie coś za złe w macierzyństwie. Każdy ma prawo do słabości, do przeżywania nieprzyjemnych emocji, do bycia wściekłym na swoje dziecko, ma prawo wydrzeć się w niebogłosy jeśli po raz setny prosisz, by pozbierało klocki a ono tego nie robi.
Czasem mam napady żalu do siebie o różne rzeczy, o błędy, które popełniłam. Mam prawo do tego, żeby tak się czuć, ale mam też prawo do popełniania błedów.
Bycie matką nie oznacza, ze człowiek staje się cyborgiem. Robotem. Jak można powiedzieć, że nie chciało się dziecka. No do cholery można, bo się go nie chciało. Genialny artykuł, polecam dla wszystkich tych, którzy mają sobie coś za złe w macierzyństwie. Każdy ma prawo do słabości, do przeżywania nieprzyjemnych emocji, do bycia wściekłym na swoje dziecko, ma prawo wydrzeć się w niebogłosy jeśli po raz setny prosisz, by pozbierało klocki a ono tego nie robi.
Czasem mam napady żalu do siebie o różne rzeczy, o błędy, które popełniłam. Mam prawo do tego, żeby tak się czuć, ale mam też prawo do popełniania błedów.
"Mam prawo, do dobrej zabawy, do najbardziej ciężkostrawnych myśli, nawet, mam prawo mieć prawo, mam prawo płakać, mam prawo się wstydzić"
Pidżama Porno
Pidżama Porno
I kocham Zuz i Joszka w brzuchu, mimo tego że go nie chciałam. Nie chciałam tak bardzo, że chciałam usunąć ciąże. Byłam załamana, zagubiona i sama, na walizkach. Z 3,5 letnią Zuz u boku. Byłam prawie gotowa to zrobić. Powstrzymał mnie mój wegetarianizm. Tak wegetarianizm. Bo jakim cudem nie jem zwierząt, ponieważ nie chce ich mordować. Dlaczego więc miałabym zamordować własne nienarodzone dziecko. Nie miłość do dziecka wtedy mnie powstrzymała. Teraz się narodziła. Gdy czuję jego ruchy w brzuchu, słyszę bicie serca na usg. Jestem w szpitalu, bałam się, że coś mu się stanie. Tak na prawdę dopiero teraz zrozumiałam, jak bardzo go już kocham. I dziękuję Bogu, że powstrzymał mnie od tego.
Nadeszła burza po ciszy.
Stało się. Nadeszła burza po ciszy. Lekkim powiewem wiosennego wiatru, zdmuchnęła ogromny pałac z układanych od dawna kart. Każda karta była starannie ułożona w poczucie bezpieczeństwa, spokój ducha. Ogromny pałac runął z hukiem. Zalany nawałnicą brudnego deszczu. Wszystko stało się kupą papierowego bagna. Nietrwałego. Bo kto kazał budować mi dom z papieru? Król i Królowa.. Do karty karta. Pssst.. Szepnęło przeznaczenie..Jeśli gównem się urodzisz, kanarkiem nie umrzesz.. Ale jak to? Przecież urodziłam się kanarkiem? Przeznaczenie miało złe informacje.. Jednak czasu już nie cofnęło. Siedziałam z Zuz na tej wielkiej, rozmokniętej kupie papierowej papki i nie znałam odpowiedzi na żadne jej pytanie. Kiedyś szłam z nią za rękę, pod ogromną górę, niosąc plecak pełen kamieni. Gdy dotarłam na szczyt byłam z nas taka dumna. Po drodze jadłyśmy banany, świeciło słońce.. Siedziałyśmy nad strumykiem, do którego po kolei wrzucałyśmy ciężkie kamienie z przeszłości. A teraz, plecak znów napełnił się kamieniami, a my siedzimy tutaj bez poczucia bezpieczeństwa i bez słońca na horyzoncie.. Niedługo na świat przyjdzie Joszko. I razem z nami zanurzy się w bagnie. Co mogę im dać? Co mogłam im dać? Przepraszam.
środa, 17 grudnia 2014
Hej Ho!
Dawno mnie tutaj nie było. Dawno nie było mnie nigdzie. Zapomniałam o Waszym istnieniu. Zapomniałam też o swoim. Przez ostatnie dwa lata moje życie zmieniło się nie do poznania. Ja się zmieniłam. Moje otoczenie się zmieniło. Jestem inna.. Mąż czy nie mąż. Męża już nie ma. A ja z moją małą Zuzanką, która rośnie jak szalona, sobie żyjemy. Raz lepiej raz gorzej. Ważne, że razem. Przez moją chorobę, było nam ciężko. Teraz w drodze jest już kolejny maluszek. Psychicznie nie byłam przygotowana na takie nowinki, ale
jakoś to będzie ;) Full Love i wszystko nam się uda. Mamy trochę pod górkę. Nawet górka jest dość spora.. Damy radę - bo kto jak nie my !! :)
Moja Zuz ma już prawie 4 lata. I świadomie nie je zwierząt. Jestem z niej dumna. Jestem dumna z siebie, że potrafiłam ją nauczyć miłości do świata. Fajnie jest żyć. Fajnie jest czuć, że żyć się chce. Mimo wszystkiego co złe, mimo błędnych decyzji, mimo mega komplikacji, mimo samotnego macierzyństwa. Które czeka mnie z pewnością, nieodwracalnie przez kolejne 18 miesięcy. Rok temu jabym była w tej sytuacji co teraz, nie wiem czy bym to przeżyła. Myślę, że nie byłoby mnie już tutaj. Jednak choroba dała mi coś czego już (chyba) nikt mi nie odbierze - poczucie własnej wartości, siłę. Oczywiście nie tak za darmo, najpierw musiała zrujnować mi życie i psychikę. Jednak na ten moment, na tą chwilę, właśnie teraz, dziękuję, że jestem kim jestem.
Pozdrawiamy Was <3
Mama i Zuz :)
Dawno mnie tutaj nie było. Dawno nie było mnie nigdzie. Zapomniałam o Waszym istnieniu. Zapomniałam też o swoim. Przez ostatnie dwa lata moje życie zmieniło się nie do poznania. Ja się zmieniłam. Moje otoczenie się zmieniło. Jestem inna.. Mąż czy nie mąż. Męża już nie ma. A ja z moją małą Zuzanką, która rośnie jak szalona, sobie żyjemy. Raz lepiej raz gorzej. Ważne, że razem. Przez moją chorobę, było nam ciężko. Teraz w drodze jest już kolejny maluszek. Psychicznie nie byłam przygotowana na takie nowinki, ale
jakoś to będzie ;) Full Love i wszystko nam się uda. Mamy trochę pod górkę. Nawet górka jest dość spora.. Damy radę - bo kto jak nie my !! :)
Moja Zuz ma już prawie 4 lata. I świadomie nie je zwierząt. Jestem z niej dumna. Jestem dumna z siebie, że potrafiłam ją nauczyć miłości do świata. Fajnie jest żyć. Fajnie jest czuć, że żyć się chce. Mimo wszystkiego co złe, mimo błędnych decyzji, mimo mega komplikacji, mimo samotnego macierzyństwa. Które czeka mnie z pewnością, nieodwracalnie przez kolejne 18 miesięcy. Rok temu jabym była w tej sytuacji co teraz, nie wiem czy bym to przeżyła. Myślę, że nie byłoby mnie już tutaj. Jednak choroba dała mi coś czego już (chyba) nikt mi nie odbierze - poczucie własnej wartości, siłę. Oczywiście nie tak za darmo, najpierw musiała zrujnować mi życie i psychikę. Jednak na ten moment, na tą chwilę, właśnie teraz, dziękuję, że jestem kim jestem.
Pozdrawiamy Was <3
Mama i Zuz :)
wtorek, 25 września 2012
Porzucenie
Odkryłam w sobie dziwne uczucie. Miałam kiedyś przyjaciółkę. Swojego czasu myślałam, że jesteśmy do siebie podobne, że mamy podobne zainteresowania, że podobny gust, że obie mamy dobre serce. Tylko ona zawsze była ode mnie w czymś lepsza, zawsze piękniejsza, zawsze mądrzejsza. Była dla mnie poniekąd inspiracją. Kiedyś mi powiedziała, że czuje coś takiego też w moją stronę. Tak trwałyśmy w przyjaźni kilka dobrych lat. Mówiłyśmy sobie wszystko, wierzyłyśmy w przesądy, wróżki, znaki. Pewnego dnia stało się coś dziwnego. Spotkała swoje stare przyjaciółki, poznała nowych ludzi i odeszła ode mnie. tak to mogę nazwać. Zostawiła mnie. Rzuciła. To co teraz czuję, jest jakieś trudne do opisania. Jakbym ją kochała. Bo pewnie tak było. A teraz już nic nas nie łączy. I trochę mnie to boli, trochę czuję niepokój, co by było jakbym ją spotkała. Straszne uczucie. Tęsknię też. Pewnego razu, po kilku miesiącach powiedziałam jej, że mi jej brakuje. A ona mi na to odpowiedziała, że jej nie brakuje mnie. Że w zasadzie nie brakuje jej niczego. Że się rozwija, że ja ją ograniczałam. To straszne uczucie. Czuć się wiecznie gorszym od kogoś i na końcu wszystkiego on to potwierdza. W zasadzie pisząc to chce mi się płakać. Ale czy to warte? Nie była moją najlepszą przyjaciółką, nie powinno mnie to tak boleć. Chyba mam urażoną dumę teraz. Widocznie nie była warta mnie. Amen
wtorek, 11 września 2012
Pasja.
Odkąd pamiętam kochałam sztukę. Zawsze coś tworzyłam. Malowałam, napisałam masę wierszy, których ilość ciągle się powiększa. Od jakiegoś czasu moją wenę twórczą wykorzystuję do robienia zdjęć. I mając 25 lat, w końcu znalazłam coś co nigdy mi się nie znudzi. Odmian fotografii jest całe mnóstwo. Ja kocham, w której mogę dać od siebie dużo więcej niż tylko naciśnięcie spustu migawki. Czasem jestem dumna z efektów swej pracy. Często nawet zdjęcie podoba mi się bardziej niż obraz. Choć moje zdjęcia poniekąd są chwilami jak obrazy.
O to moje wczorajsze dzieło.
Oprócz fotografii odkryłam w ostatnim czasie coś niezmiernie ciekawego. Recykling artystyczny. Nawet moja głowa jest za mała na to co można zrobić z puszki po pomidorach, czy starej żarówki. Nie wspomnę już, że można zrobić sofę ze starej palety do rozładowywania towaru. I gwarantuję Wam, że taka sofa będzie o wiele bardziej stylowa, niż tak kupiona w salonie meblowym za kosmiczne pieniądze. W moim domu masa rzeczy jest z odzysku. Z wystawek, czasem nawet pod śmietnikiem można znaleźć całkiem niezniszczone lustro, czy kosz wiklinowy ,w którym teraz trzymam za duże ubrania na moją Zuzke. Do niedawna mój telewizor stał na starych skrzynkach drewnianych, po jabłkach. Troszeczkę zmodyfikowanych w moim guście. Jakże ogromna jest satysfakcja kiedy ktoś wchodzi do mojego domu i jest zdumiony wystrojem. A wszystko to dzięki mojemu zamiłowaniu do sztuki. Dziękuję Bogu, że jestem trochę artystyczną duszą. Jest mi z tym niezmiernie dobrze!
Chciałabym żeby moja Zuza odziedziczyła po mnie ta cechę :)
Kocham Cię Zuz <3
O to moje wczorajsze dzieło.
Oprócz fotografii odkryłam w ostatnim czasie coś niezmiernie ciekawego. Recykling artystyczny. Nawet moja głowa jest za mała na to co można zrobić z puszki po pomidorach, czy starej żarówki. Nie wspomnę już, że można zrobić sofę ze starej palety do rozładowywania towaru. I gwarantuję Wam, że taka sofa będzie o wiele bardziej stylowa, niż tak kupiona w salonie meblowym za kosmiczne pieniądze. W moim domu masa rzeczy jest z odzysku. Z wystawek, czasem nawet pod śmietnikiem można znaleźć całkiem niezniszczone lustro, czy kosz wiklinowy ,w którym teraz trzymam za duże ubrania na moją Zuzke. Do niedawna mój telewizor stał na starych skrzynkach drewnianych, po jabłkach. Troszeczkę zmodyfikowanych w moim guście. Jakże ogromna jest satysfakcja kiedy ktoś wchodzi do mojego domu i jest zdumiony wystrojem. A wszystko to dzięki mojemu zamiłowaniu do sztuki. Dziękuję Bogu, że jestem trochę artystyczną duszą. Jest mi z tym niezmiernie dobrze!
Chciałabym żeby moja Zuza odziedziczyła po mnie ta cechę :)
Kocham Cię Zuz <3
sobota, 8 września 2012
Miłość.
Czasem wątpimy w istnienie miłości. Uznajemy, że się wypaliła. Jednak wszystko zależy od nas. Małżeństwo jest takie jakim je czynimy. Popełniamy błędy, czasem nieodwracalne, jednak sztuką jest chcieć naprawić to co się zniszczyło. I dalej razem iść przez życie, na dobre i złe. Wiele razem przeszliśmy, razem ze wszystkim dawaliśmy sobie rade. Trzeba wziąć się w garść, dać z siebie wszystko i jeszcze więcej, żeby znów wróciło do nas uczucie, które nas łączy. Małżeństwo powinno być wyborem na całe życie. Gdy już dokonamy takiego wyboru, to musimy z całego serca starać się być razem w szczęściu i zgodzie. Razem się spełniać i mieć wspólne pasje. Spędzać ze sobą każdą wolną chwile i cieszyć się na swój widok każdego dnia. Mój mąż jest moim najlepszym przyjacielem. Który zawsze jest przy mnie gdy go potrzebuje. Jest specyficzną osobą, nie każdy za nim przepada, ale ja go kocham. Jest mój. I nie wyobrażam sobie życia bez niego. Ani jednego dnia. Jest wspaniałym tatą. Kocham na nich patrzeć jak razem się bawią, wygłupiają. Kocham ich. Są dla mnie najważniejsi! A inni niech myślą co chcą.
Lubie oglądać stare fotografie. Z naszego całego wspólnego życia. Za nami tyle wspomnień, tyle wspaniałych chwil. Przypominają mi o tym, że warto się starać o nasz związek. Przypominają mi o tym jak bardzo go kocham w chwilach kiedy zaczynam wątpić w miłość. Czasem stajemy na rozdrożu, nie ma kierunkowskazu, który wskazałby nam poprawną drogę. Jednak moje serce wie, że jedyną dobrą drogą jest ta, którą kroczę wraz z nim.
Lubie oglądać stare fotografie. Z naszego całego wspólnego życia. Za nami tyle wspomnień, tyle wspaniałych chwil. Przypominają mi o tym, że warto się starać o nasz związek. Przypominają mi o tym jak bardzo go kocham w chwilach kiedy zaczynam wątpić w miłość. Czasem stajemy na rozdrożu, nie ma kierunkowskazu, który wskazałby nam poprawną drogę. Jednak moje serce wie, że jedyną dobrą drogą jest ta, którą kroczę wraz z nim.
czwartek, 6 września 2012
Dom rodzinny.
Dom rodzinny jest to miejsce, do którego zawsze można wrócić. Takie miejsce, w którym człowiek czuje się bezpiecznie. Gdzie zawsze znajdzie wsparcie. Miejsce, w którym zawsze znajdzie swój kąt. Nawet jeżeli nie mieszka już w nim od lat, dom rodzinny zawsze będzie stał dla niego otworem. Zawsze będzie tam mile widziany. Unosi się tam zapach dzieciństwa, odgłosy śmiechu podczas zabaw z rodzeństwem. Smak obiadów mamy - nic tego nie zastąpi. Rodzinne święta zawsze chce się tam spędzać. W końcu wszystko co najwspanialsze w dzieciństwie przeżyliśmy właśnie tam. Z rodziną. Wieczorne gry w karty, niedzielne omlety. Pakowanie przed wyjazdem na wakacje. Nerwowe atmosfery, spięcia, wszystko to uczyło nas jak żyć będąc już poza domem.
Tego chciałabym dla mojej córki. Żeby miała masę wspaniałych wspomnień z naszego domu, żeby kiedyś powiedziała, że miała wspaniałe dzieciństwo. Żeby zawsze czuła się tu bezpiecznie, żeby zawsze wiedziała, że może na nas liczyć. Że nie zostawimy jej nigdy samej w potrzebie. Cokolwiek by się działo, zawsze będzie mogła do nas przyjść, zawsze będzie tutaj jej miejsce.
Kocham Cię Zuz!
Tego chciałabym dla mojej córki. Żeby miała masę wspaniałych wspomnień z naszego domu, żeby kiedyś powiedziała, że miała wspaniałe dzieciństwo. Żeby zawsze czuła się tu bezpiecznie, żeby zawsze wiedziała, że może na nas liczyć. Że nie zostawimy jej nigdy samej w potrzebie. Cokolwiek by się działo, zawsze będzie mogła do nas przyjść, zawsze będzie tutaj jej miejsce.
Kocham Cię Zuz!
Kiedyś.. Kim będzie.
Czasem człowiek zastanawia się kim w przyszłości będzie jego dziecko. Od małego chcemy wykreować w naszych maluchach jakieś konkretne cechy, które same lubimy. Ubieramy dzieci tak jak nam się podoba, słuchamy muzyki, która jest najbliższa naszemu sercu, chcemy żeby były takie jak my. Moja córka czasem ma takie wspaniałe ubrania, że sama chętnie bym w nich chodziła. Zastanawia mnie to kim będzie w przyszłości. Czy zechce być wegetarianką, w co będzie wierzyć i czy w ogóle będzie wierzyć. Czy będzie dobrym człowiekiem, jakich będzie mieć znajomych i jaki wtedy będzie świat. Czy będzie kochała naturę, zwierzęta. Kiedyś nastąpi taki dzień, że już nie będę miała wpływu na to co ubierze, zje, co zrobi w jakiejś sytuacji. Boję się tego. A czas bardzo szybko leci. Ucieka i nie da się go zatrzymać w chwili kiedy jest jeszcze taka malutka.
środa, 5 września 2012
Dobra Matka.
Co znaczy byc dobrą matką? Często zastanawiam się nad tym czy jestem właśnie taką matką. Czy może powinnam dawać z siebie wiele więcej. Jednak dbam o nią jak tylko mogę. Staram się żeby niczego jej nie brakowało. Dbam o jej odżywianie. To bardzo ważne dla mnie żeby zdrowo jadła.
Nie wyobrażam sobie dawać jej coca-coli. Znam takie przypadki w których rodzice dają dziecku Cole lub inne sokopodobne napoje. Dają też inne dziadostwa nie przejmując się składem tego co je ich dziecko. Od tego zależy zdrowie małego człowieka w przyszłości. Ktoś kto nie dba o swoje dziecko jak należy nie powinien, wręcz nie ma prawa wypowiadać się na temat tego jak ja zajmuję się moją córka. Ten post pisany pod wpływem emocji, dość negatywnych. Ale już mi przeszło, nie będę się wgłębiać. Każdy jest takim rodzicem jakim chce być. Bardziej jak ja lub mniej jak oni oddanym swoim dzieciom. Mam zamiar nadal iść tą samą drogą w wychowaniu mojego dziecka mimo, iż jest rozpieszczone. Ale od czego są dzieci jak nie od rozpieszczania ! Kocham Cię Zuz!
Nie wyobrażam sobie dawać jej coca-coli. Znam takie przypadki w których rodzice dają dziecku Cole lub inne sokopodobne napoje. Dają też inne dziadostwa nie przejmując się składem tego co je ich dziecko. Od tego zależy zdrowie małego człowieka w przyszłości. Ktoś kto nie dba o swoje dziecko jak należy nie powinien, wręcz nie ma prawa wypowiadać się na temat tego jak ja zajmuję się moją córka. Ten post pisany pod wpływem emocji, dość negatywnych. Ale już mi przeszło, nie będę się wgłębiać. Każdy jest takim rodzicem jakim chce być. Bardziej jak ja lub mniej jak oni oddanym swoim dzieciom. Mam zamiar nadal iść tą samą drogą w wychowaniu mojego dziecka mimo, iż jest rozpieszczone. Ale od czego są dzieci jak nie od rozpieszczania ! Kocham Cię Zuz!
Poranne Poranności ;)
Tak właśnie! Kocham te poranki kiedy się budzi i przychodzi do mnie pod kołdrę. I pozwala mi na jeszcze małą chwilę odpoczynku przed całym dniem :) Śniadanie w łóżku, każdego dnia..
Przynosi ze sobą swoje manatki, pielucha smoczek i poducha.
Dla takich chwil warto żyć!
Przynosi ze sobą swoje manatki, pielucha smoczek i poducha.
Dla takich chwil warto żyć!
Siła wyższa. Sekret.
No tak to jest, że jak się czegoś bardzo pragnie, i mysli się o tym cały
czas to się to uda! Jeśli pragniesz być szczęśliwym człowiekiem to nim
będziesz. Więc sama nie wiem czy czasami sama chcę być nieszczęśliwa i
dążę do tego? Ale ważne jest to, że wszystko udało się naprwić. I czuję,
żę się spełniam w byciu tym kim jestem. Jeszcze tylko jedna rzecz jakby
sie udała to byłoby naprawde mega mega mega!! Ale to zalezy tylko od
tego czy wezme się za siebie i zaczne działać :) hehe Trzymam kciuki za
swój słomiany zapał żeby przestał być słomiany
Biznesowe Plany Bez Szału :)
Czasem mam, szczęście, lub nieszczęście wpadać na genialne pomysły na
biznes. Układajaąc w głowie plan wszystko wydaje się być prostym do
zrealizowania, ilość ludzi z zapotrzebowaniem na moje pomysły wydaje się
być niemożliwie ogromna. Planuje, pełna nadzieii i optymizmu. Zaczynam
działać. Dziwnym jednak jest to, że zawsze okazuje się to mega wtopą.
Ale jakoś nie zniechęca mnie to do podejmowania kolejnych prób robienia
tego co lubie. Może zbyt szybko się zniechęcam do tego co zaplanuje, bo
jak po paru dniach nie ma efektów tracę cały zapał i przestaję się
starać. Zaczyna mi brakować pomysłów do rozpowszechniania i reklamy ;)
Większość pomysłów zatrzymuje się na marzeniach o realizacji, ponieważ
nie mam tyle funduszu żeby coś rozpocząć. Jestem jednak dobrej myśli i
wierzę w to, że kiedyś uda mi się pracować tam gdzie chce - czyli u
siebie, robić to co lubie, mieć satysfakcje z pracy i życia. Praca w
fabrykach czy innych mega wielkich przedsiębiorstwach nigdy nie da mi
tyle szczęścia niż to co chciałabym robić!
Czasem rodziną są przyjaciele.
A czasem przyjaciółmi nie jest rodzina.
Czasem, gdy zrozumiesz, że nikim jesteś..
Czasem tak na jesień.
Gdy wstrętny jesteś i podły.
Z zemsty.
Gdy ktoś rani Cie.
Narodziny silnej chęci zemsty.
Przestałam już żałować.
Dziecięce czasy nie wrócą.
A czasem przyjaciółmi nie jest rodzina.
Czasem, gdy zrozumiesz, że nikim jesteś..
Czasem tak na jesień.
Gdy wstrętny jesteś i podły.
Z zemsty.
Gdy ktoś rani Cie.
Narodziny silnej chęci zemsty.
Przestałam już żałować.
Dziecięce czasy nie wrócą.
A drogi się rozeszły.
Czasem rodziną są przyjaciele.
A czasem przyjaciółmi nie jest rodzina.
Dla niej.
Dezyderata
Dezyderata
Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu, pamiętaj jaki spokój może być w ciszy.Tak dalece jak to możliwe, nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi.
Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchając też tego, co mówią inni: nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swą opowieść.
Jeżeli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie.
Ciesz się zarówno swymi osiągnięciami jak i planami. Wykonuj z sercem swą pracę, jakkolwiek by była skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu.
Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach - świat bowiem pełen jest oszustwa. Lecz niech ci to nie przesłania prawdziwej cnoty; wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie jest pełne heroizmu.
Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć; nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak trawa.
Przyjmuj pogodnie to, co lata niosą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów młodości. Rozwijaj siłę ducha, by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.
Obok zdrowej dyscypliny bądź łagodny dla siebie. Jesteś dzieckiem wszechświata: nie mniej niż gwiazdy i drzewa masz prawo być tutaj i czy to jest dla ciebie jasne czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki jaki być powinien.
Tak więc bądź w pokoju z Bogiem, cokolwiek myślisz o Jego istnieniu i czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są twe pragnienia; w zgiełku ulicznym, zamęcie życia, zachowaj pokój ze swą duszą.
Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny...
Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy.
wtorek, 13 grudnia 2011
Zupa krem Z Pora z kaszą jaglaną :)
O to przepis na zupę krem z pora, która ostatnio figuruje na liście moich ulubionych potraw :)
Składniki :
- 1 duży por
- 2 marchewki
- kawałek selera
-1 pietruszka (korzeń)
-1 cebula
-odrobina jogurtu naturalnego
-2 kostki warzywne
-pół łyżeczki mielonego imbiru
Sposób przygotowania:
Sposób przygotowania jest banalny. Jak to zupa :) Mianowicie wszystkie składniki obieramy, dokładnie myjemy, kroimy na kawałki i wrzucamy do garnka z wodą :) Ja dorzucam dwie kostki warzywne :) Kiedy składniki są już miękkie, miksuje je blenderem na gładką masę :) Ja dodaję odrobinę mielonego imbiru.
Można jeść z grzankami lub z groszkiem ptysiowym. Ja natomiast podaję z kaszą jaglaną :) Jest pyszne :)
Składniki :
- 1 duży por
- 2 marchewki
- kawałek selera
-1 pietruszka (korzeń)
-1 cebula
-odrobina jogurtu naturalnego
-2 kostki warzywne
-pół łyżeczki mielonego imbiru
Sposób przygotowania:
Sposób przygotowania jest banalny. Jak to zupa :) Mianowicie wszystkie składniki obieramy, dokładnie myjemy, kroimy na kawałki i wrzucamy do garnka z wodą :) Ja dorzucam dwie kostki warzywne :) Kiedy składniki są już miękkie, miksuje je blenderem na gładką masę :) Ja dodaję odrobinę mielonego imbiru.
Można jeść z grzankami lub z groszkiem ptysiowym. Ja natomiast podaję z kaszą jaglaną :) Jest pyszne :)
piątek, 18 listopada 2011
Cztery kąty.
Marzenia to takie chwile w ciągu dnia, w których przenoszę się do nich jak najgłębiej, żeby poczuć ich spełnienie. Zamykam oczy, wtulam się w myśli o własnym mieszkaniu, z którego już nigdy nie będę musiała się wyprowadzić. Zagłębiam się tak bardzo, że ani na chwilę nie chcę stamtąd wychodzić.
Małe mieszkanko na poddaszu jakiejś starej kamienicy, nie w centrum miasta, gdzieś z boku. Duży salon połączony z kuchnią i jadalnią. Ogromna sofa z rozwalonymi poduchami, i nasz bałagan na stoliku. W kominku pali się ogień i leci spokojna muzyka. Ja i on pod kocykiem rozmawiamy o głupotach, podczas gdy nasz dzidziuś smacznie śpi. Mała sypialnia czeka na nas, aż się zmęczymy i w niej zagościmy. W kuchni pachnie jeszcze obiadem i wszędzie unosi się delikatny zapach kadzidełek. Kot szaleje zwijając małe dywaniki, tym samym doprowadzając mnie do szału. Ale kocham jak to robi. Ciągle zbieram zabawki po całym mieszkaniu, ustawiam, sprzątam, żebym jutro musiała robić to od nowa. Pragnę tego.
Foto pochodzi z blogu Bastetlady.blogspot.com
Małe mieszkanko na poddaszu jakiejś starej kamienicy, nie w centrum miasta, gdzieś z boku. Duży salon połączony z kuchnią i jadalnią. Ogromna sofa z rozwalonymi poduchami, i nasz bałagan na stoliku. W kominku pali się ogień i leci spokojna muzyka. Ja i on pod kocykiem rozmawiamy o głupotach, podczas gdy nasz dzidziuś smacznie śpi. Mała sypialnia czeka na nas, aż się zmęczymy i w niej zagościmy. W kuchni pachnie jeszcze obiadem i wszędzie unosi się delikatny zapach kadzidełek. Kot szaleje zwijając małe dywaniki, tym samym doprowadzając mnie do szału. Ale kocham jak to robi. Ciągle zbieram zabawki po całym mieszkaniu, ustawiam, sprzątam, żebym jutro musiała robić to od nowa. Pragnę tego.
Foto pochodzi z blogu Bastetlady.blogspot.com
czwartek, 17 listopada 2011
Gośka.
Bycie matką to nieustanne myślenie o dziecku, to chęć zapewnienia mu wszystkiego co najlepsze, wspaniałej atmosfery rodzinnej, wspaniałego konta na ziemi. Bycie matką to narodzenie we mnie uczucia miłości nieopisanej, która będzie towarzyszyć mi do końca życia. Czy jestem dobra matką? Codziennie zadaję sobie to pytanie, ponieważ każdego dnia wydaje mi się, że daję z siebie zbyt mało, że czas który poświęcam na pisanie tego powinnam spędzić na zabawę z moją córką, na czytanie jej, na uczenie jej nowych rzeczy. Mam wyrzuty sumienia kiedy myślę o swoich marzeniach, planach, które nie dotyczą bezpośrednio jej - mojej córki.
Moja mama nauczyła mnie tego, że dawała mi wszystko, oddała całą siebie, swoje marzenia, swoje cele, swój cenny w życiu czas. Teraz nauczyła się żyć na nowo - beze mnie. Zaczęła żyć pełnią życia, spełniać się, jakby na nowo była nastolatką, która znów może swoje życie ułożyć jak chce. Bo może. Ja pomyślałam - dlaczego? Dlaczego już nie traktuje mnie jak swój najcenniejszy skarb? Dlaczego nie ma dla mnie tyle czasu ile bym chciała. Dlaczego nie daje mi tyle samo co wcześniej. Właśnie dlatego, bo swoją rolę już wykonała w moim wychowaniu, dała mi już bardzo wiele. Teraz czas na nią! Na jej pasje, na jej marzenia. Teraz ja muszę odciąć pępowinę i nauczyć się żyć bez jej pomocy, nieustannej i ciągłej. I nie mam prawa wymagać od niej tego żeby w dalszym ciągu się mną zajmowała jak małą dziewczynką. Czas zacząć żyć samemu. Przecież moja mama też była młodą matką i bez niczyjej pomocy wychowała z tatą mnie i moje rodzeństwo.
Kocham Cię mamo!
Moja mama nauczyła mnie tego, że dawała mi wszystko, oddała całą siebie, swoje marzenia, swoje cele, swój cenny w życiu czas. Teraz nauczyła się żyć na nowo - beze mnie. Zaczęła żyć pełnią życia, spełniać się, jakby na nowo była nastolatką, która znów może swoje życie ułożyć jak chce. Bo może. Ja pomyślałam - dlaczego? Dlaczego już nie traktuje mnie jak swój najcenniejszy skarb? Dlaczego nie ma dla mnie tyle czasu ile bym chciała. Dlaczego nie daje mi tyle samo co wcześniej. Właśnie dlatego, bo swoją rolę już wykonała w moim wychowaniu, dała mi już bardzo wiele. Teraz czas na nią! Na jej pasje, na jej marzenia. Teraz ja muszę odciąć pępowinę i nauczyć się żyć bez jej pomocy, nieustannej i ciągłej. I nie mam prawa wymagać od niej tego żeby w dalszym ciągu się mną zajmowała jak małą dziewczynką. Czas zacząć żyć samemu. Przecież moja mama też była młodą matką i bez niczyjej pomocy wychowała z tatą mnie i moje rodzeństwo.
Kocham Cię mamo!
Subskrybuj:
Posty (Atom)







